Telefon lub gra mogą stać się dla dziecka sposobem radzenia sobie z trudnościami, których rodzice na pierwszy rzut oka nie widzą. – Uzależnienie jest nie tylko problemem samym w sobie, ale też objawem innych problemów – mówi lek. Kamila Skrobot, specjalistka psychiatrii i psychoterapeutka z Wojewódzkiego Specjalistycznego Szpitala Dziecięcego im. św. Ludwika w Krakowie. W podcaście Fundacji Zdrowie Dziecka „Zdrówko. Porozmawiajmy o zdrowiu dzieci” wyjaśnia, jakie zachowania powinny zaniepokoić rodziców, kiedy szukać pomocy i dlaczego nagłe odebranie dziecku telefonu może pogorszyć jego stan.

Dziecko spędza coraz więcej czasu przy komputerze, nie rozstaje się z telefonem, a każda próba ograniczenia dostępu do urządzenia kończy się kłótnią. Łatwo wtedy uznać, że winny jest ekran. Zdaniem Pani doktor warto jednak zapytać, dlaczego internet lub gra stały się dla dziecka tak ważne.

Co kryje się za ekranem?

Korzystanie z urządzeń może być sposobem na zmniejszenie napięcia, poprawę nastroju albo ucieczkę od tego, z czym dziecko nie potrafi poradzić sobie inaczej.

– Często z punktu widzenia osoby uzależnionej ta rzecz – czy to zachowanie, czy substancja, od której jest uzależniona – wydaje się być rozwiązaniem problemu albo sposobem na poradzenie sobie z nim. I za tą intuicją powinniśmy iść – mówi Skrobot, certyfikowana psychoterapeutka Polskiego Towarzystwa Terapii Poznawczej i Behawioralnej oraz członkini Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego.

Dlatego samo ograniczenie czasu przed ekranem może nie wystarczyć. Trzeba również zrozumieć, co dziecku daje ta aktywność i dlaczego zaczęło na niej polegać.

– Powiedziałabym, że prawie zawsze jest tam coś pod spodem, bo inaczej problem
z uzależnieniem by się nie rozwinął
– zaznacza psychiatra.

Niekiedy w tle występują inne trudności psychiczne. Zależność może działać w obie strony: niektóre zaburzenia zwiększają podatność na uzależnienie, a nadmierne korzystanie z internetu lub gier może z kolei pogarszać stan psychiczny.

– Wiemy, że uzależnienie od internetu, problemowe korzystanie z urządzeń ekranowych czy uzależnienie od gier predysponują pacjentów do rozwoju innych zaburzeń psychicznych. Ale działa to również odwrotnie. Są zaburzenia psychiczne, które sprawiają, że osoby nimi dotknięte są bardziej narażone na rozwój takiego uzależnienia – wyjaśnia ekspertka.

Przykładem jest ADHD. Związane z nim trudności w kontrolowaniu impulsów mogą zwiększać ryzyko uzależnienia. Nie oznacza to jednak, że każde dziecko z ADHD go doświadczy ani że intensywne korzystanie z telefonu świadczy o tej diagnozie.

– Nikt nie wstaje rano i nie mówi: „Dobra, dzisiaj się uzależnię”. To nie jest coś, co pacjent, nawet młody, sobie wybiera – zauważa Skrobot. – Nie wszystkie osoby, które korzystają z tych urządzeń, się uzależniają, więc muszą istnieć dodatkowe czynniki, które o tym decydują – dodaje.

Dużo gra czy traci kontrolę?

Sama liczba godzin spędzonych przy komputerze nie wystarcza do rozpoznania uzależnienia. Gry mogą być rozrywką, sposobem na kontakt z rówieśnikami i okazją do rozwijania umiejętności. Ważne jest to, jak wpływają na pozostałe obszary życia dziecka.

Niepokój powinno budzić wypieranie przez gry nauki, snu, spotkań z rówieśnikami czy innych zainteresowań. Sygnałem ostrzegawczym jest też sytuacja, w której ekran staje się jedynym skutecznym sposobem na poprawę nastroju.

– W skrajnej fazie uzależnienia tylko ta jedna rzecz przynosi ulgę, a wszystkie inne sposoby schodzą na dalszy plan. To normalne, że kiedy zagramy w ulubioną grę, czujemy się lepiej i w ten sposób regulujemy swój nastrój – tłumaczy psychiatra.

Warto obserwować, czy zachowanie się nasila: dziecko poświęca graniu coraz więcej czasu i szuka coraz intensywniejszych bodźców.

– Jeżeli dochodzi do takiej eskalacji, że poświęcam coraz więcej czasu i sięgam po coraz silniejsze bodźce, oznacza to, że nie znajduję się w stanie równowagi, że czegoś mi brakuje – wskazuje ekspertka – To może również świadczyć o rozwoju tolerancji, która jest jednym z sygnałów uzależnienia – dodaje.

Uwagę rodziców powinny zwrócić także ryzykowne zachowania w sieci: kontakty z nieznajomymi, niekontrolowane wydawanie pieniędzy, publikowanie prywatnych treści czy sięganie po materiały nieodpowiednie do wieku.

Szczególnego znaczenia nabierają objawy wykraczające poza korzystanie z urządzeń: wyraźnie obniżony nastrój, lęk utrudniający naukę lub kontakty z rówieśnikami, samookaleczenia i myśli samobójcze. Wtedy uwaga dorosłych powinna skupić się przede wszystkim na stanie dziecka.

Kiedy szukać pomocy?

Nie trzeba czekać na kryzys. Rodzaj wsparcia zależy od tego, jak nasilone są trudności i jak wpływają na codzienne życie.

Na wczesnym etapie warto porozmawiać z psychologiem. Konsultacja może pomóc ustalić, co stoi za zachowaniem dziecka i jakie zmiany wprowadzić w domu.

Jeśli trudności poważnie wpływają na naukę, relacje, życie rodzinne lub samopoczucie, potrzebna może być ocena psychiatryczna. Leczenie szpitalne dotyczy sytuacji, w których stan zdrowia wymaga opieki niemożliwej do zapewnienia w domu.

– Z pomocy można skorzystać na każdym etapie. Nawet jeżeli problem nie jest jeszcze rozwinięty, można skorzystać z profilaktyki i psychoedukacji. Nigdy nie jest za wcześnie na pomoc – podkreśla Skrobot.

Wizyta u specjalisty nie oznacza automatycznie hospitalizacji ani rozpoczęcia leczenia farmakologicznego. Może służyć ocenie sytuacji i wskazaniu rodzinie dalszych kroków.

Samookaleczenia i myśli samobójcze: trzeba pytać

Samookaleczeń i myśli samobójczych nie należy tłumaczyć wyłącznie konfliktem o telefon czy gry. Wymagają rozmowy z dzieckiem i kontaktu ze specjalistą.

Nie każde samookaleczenie jest próbą samobójczą. Czasem dziecko próbuje w ten sposób rozładować silne napięcie. Jeśli jednak mówi, że chciało odebrać sobie życie, należy potraktować to jako próbę samobójczą.

Pilna pomoc jest potrzebna także wtedy, gdy dziecko ma konkretny plan, szukało informacji o sposobie jego realizacji albo przygotowało środki, których mogłoby użyć. Głęboka rana wymagająca interwencji chirurgicznej jest wskazaniem do zgłoszenia się na szpitalny oddział ratunkowy.

Rodzic nie powinien bać się zapytać wprost o myśli samobójcze.

– Nie mamy badania, na przykład badania krwi czy rentgena, które możemy zlecić i które pokaże nam: „O, myśli samobójcze”. Pytamy o nie pacjenta. To jego wybór, czy chce nam o tym powiedzieć – mówi psychiatra. – Podstawą jest pytać i rozmawiać. W większości przypadków dziecko jednak powie – dodaje.

Dlaczego zabranie telefonu nie wystarczy?

Gdy dziecko spędza przed ekranem coraz więcej czasu, rodzic może chcieć natychmiast odebrać mu urządzenie. Zdaniem Pani doktor, gwałtowne odcięcie od telefonu, komputera czy konsoli, bez rozmowy i przygotowania, może jednak pogorszyć sytuację.

Jeśli gra stała się głównym sposobem łagodzenia napięcia, jej nagłe odebranie nie usuwa przyczyny trudności. Pozbawia za to dziecko środka, z którego dotąd korzystało, zanim nauczy się radzić sobie inaczej.

– Jeżeli pacjent polegał na tym urządzeniu, żeby regulować swoje emocje, to tak naprawdę zabieramy mu jego jedyną ochronę, jedyne pocieszenie, nie dając nic w zamian. To może doprowadzić do gwałtownego pogorszenia stanu psychicznego – ostrzega ekspertka.

Nie znaczy to, że rodzice mają zrezygnować ze stawiania granic. Ograniczenia warto wprowadzać po rozmowie z dzieckiem, z uwzględnieniem przyczyn jego zachowania i — gdy jest taka potrzeba — przy wsparciu specjalisty.

Psychiatra wskazuje też na dwa inne błędy: obwinianie siebie i rezygnowanie z decyzji pod wpływem emocji dziecka. Szukanie winnego nie pomaga. Z kolei zrozumienie jego złości czy frustracji nie wyklucza konsekwentnego działania.

Celem jest odzyskanie równowagi: takiej, w której dziecko może korzystać z urządzeń, nie zaniedbuje innych części życia i zna również inne sposoby radzenia sobie z napięciem.

***

Zapraszamy do słuchania  podcastu „Zdrówko. Porozmawiajmy o zdrowiu dzieci”

Odcinki do odsłuchania/ zobaczenia na:

Zapraszamy również do grupy podcastu „Zdrówko. Porozmawiajmy o zdrowiu dzieci” na facebook.pl:

https://www.facebook.com/groups/zdrowkoporozmawiajmyozdrowiudzieci

Projekt realizowany przy wsparciu finansowym Województwa Małopolskiego.